środa, 30 czerwca 2021

W ciągu

Przybliżam się i oddalam. Mianem ścieżki dawno odkrytej, a dla mnie dziewiczej. Miarą czasu kwitnącego o tej porze nader szczególnie. Ciepłem, pieszczotą świerkowego pędu i zapachem nieskończonej arii trwania. Idę. Jej szczerość i bystrość nurtu, pozostanie dla mnie wzorem prostoty oraz dziękczynienia. Patrzę jak swobodnie popycha swe wody, by wesprzeć swoją większą siostrę. Izerę...

To kolejna, zapisana pod tym bliskim mi niebem wędrówka, do której nie będę umiał przypisać jakiegokolwiek wzoru. Do której braknie definicji, a pamięć odniesie się do niej na tyle, na ile pozwoli to znajome ukłucie w sercu- zdwojone echem torfowisk, łąk i grzbietów, na które już nigdy nie spojrzę zwyczajnie. 

piątek, 5 marca 2021

Z kartki ostatniej

Znajdę czas. Obiecuję. Poszukam. W tamtym starym i zakurzonym albumie, zamknąłem cząstkę świata na raz. Tego naszego. Niedoskonałego. Ale radującego serce jak żaden inny. Wiesz...przed domem rośnie jeszcze ta leciwa zgarbiona grusza, a schodek wciąż skrzypi. Bywa że siedzę tam godzinami. Na ławeczce tkniętej wilgocią i żalem. Odcięty i niepogodzony. Jak zawsze, pod ostatnim numerem w Jaszkowej Górnej. Dalej, już tylko widok na cud i wschodnie zbocze Ptasznika. Niepojęty...

 

Źródło zdjęcia: https://polska-org.pl/ 
 

sobota, 30 stycznia 2021

Legenda X

O zamku i zaklętej pannie na Szczelińcu

Według ludowych podań, na Hejszowinie istniał niegdyś zamek. Mieszkał na nim rycerz- rabuś, który napadał i gnębił okoliczną ludność oraz podróżujących. Pewnego razu, w same święta, zaszedł doń na noc pewien pustelnik. Kiedy tam przybył, rycerz miał się z niego naśmiewać i drwić, a wziąwszy później kielich z winem rzekł, że jest tak potężny, iż wypije za zdrowie samego czarta. I gdy wzniósł toast, nagle spadł grom z nieba, a po chwili z łoskotem cały zamek na Hejszowinie zapadł się pod ziemię. Rano, kiedy ludzie w Karłowie się pobudzili, zobaczyli że na wierzchołku żadnego zamku już nie ma...

Powiadali potem, że tam pod ziemią siedzi też hejszowińska księżniczka i prosi, żeby ją ktoś uwolnił. Dawniej ponoć chadzała ona do Bożanowa na tańce, bo umyśliła sobie, że znajdzie tam kogoś, kto uwolni ją od zaklęcia. No i znalazła kiedyś tancerza, który powiedział że odprowadzi ją do domu. Przestrzegła go jednak, żeby uważał, kiedy dojdą do "wosserfelów" (wodospady Pośny), bowiem mieszka w ich okolicy najprawdziwszy smok. Będzie on mieć klucz do podziemi, którego tancerz musi mu zabrać.Młodzieniec obiecał, że to wszystko uczyni i że nie będzie się bać. Kiedy jednak przy wodospadach ujrzał oblicze smoka, zląkł się ogromnie i uciekł, zostawiając panienkę samą. Cóż miała robić. Usiadła na pobliskim kamieniu i rozpłakała się ze świadomością, że nadal musi czekać na śmiałka, który zechce jej pomóc zrzucić z siebie czar.

I czeka tak ponoć do dziś. Niekiedy ktoś z okolicznej ludności widuję ją śpiącą. W rękach ma koszulę, którą szyje tylko raz w roku, w wigilię Bożego Narodzenia, wykonując tylko jeden ścieg. Powiadają też, że do ukończenia pozostał jej już tylko jeden rękaw, a kiedy go doszyje i koszula będzie gotowa, wówczas nastąpi koniec świata.  

 
 

Źródło: na podstawie S.Góra "Z dziejów Szczelińca i Karłowa", Kraków 2005

Zdjęcie: https://polska-org.pl/