piątek, 5 marca 2021

Z kartki ostatniej

Znajdę czas. Obiecuję. Poszukam. W tamtym starym i zakurzonym albumie, zamknąłem cząstkę świata na raz. Tego naszego. Niedoskonałego. Ale radującego serce jak żaden inny. Wiesz...przed domem rośnie jeszcze ta leciwa zgarbiona grusza, a schodek wciąż skrzypi. Bywa że siedzę tam godzinami. Na ławeczce tkniętej wilgocią i żalem. Odcięty i niepogodzony. Jak zawsze, pod ostatnim numerem w Jaszkowej Górnej. Dalej, już tylko widok na cud i wschodnie zbocze Ptasznika. Niepojęty...

 

Źródło zdjęcia: https://polska-org.pl/ 
 

sobota, 30 stycznia 2021

Legenda X

O zamku i zaklętej pannie na Szczelińcu

Według ludowych podań, na Hejszowinie istniał niegdyś zamek. Mieszkał na nim rycerz- rabuś, który napadał i gnębił okoliczną ludność oraz podróżujących. Pewnego razu, w same święta, zaszedł doń na noc pewien pustelnik. Kiedy tam przybył, rycerz miał się z niego naśmiewać i drwić, a wziąwszy później kielich z winem rzekł, że jest tak potężny, iż wypije za zdrowie samego czarta. I gdy wzniósł toast, nagle spadł grom z nieba, a po chwili z łoskotem cały zamek na Hejszowinie zapadł się pod ziemię. Rano, kiedy ludzie w Karłowie się pobudzili, zobaczyli że na wierzchołku żadnego zamku już nie ma...

Powiadali potem, że tam pod ziemią siedzi też hejszowińska księżniczka i prosi, żeby ją ktoś uwolnił. Dawniej ponoć chadzała ona do Bożanowa na tańce, bo umyśliła sobie, że znajdzie tam kogoś, kto uwolni ją od zaklęcia. No i znalazła kiedyś tancerza, który powiedział że odprowadzi ją do domu. Przestrzegła go jednak, żeby uważał, kiedy dojdą do "wosserfelów" (wodospady Pośny), bowiem mieszka w ich okolicy najprawdziwszy smok. Będzie on mieć klucz do podziemi, którego tancerz musi mu zabrać.Młodzieniec obiecał, że to wszystko uczyni i że nie będzie się bać. Kiedy jednak przy wodospadach ujrzał oblicze smoka, zląkł się ogromnie i uciekł, zostawiając panienkę samą. Cóż miała robić. Usiadła na pobliskim kamieniu i rozpłakała się ze świadomością, że nadal musi czekać na śmiałka, który zechce jej pomóc zrzucić z siebie czar.

I czeka tak ponoć do dziś. Niekiedy ktoś z okolicznej ludności widuję ją śpiącą. W rękach ma koszulę, którą szyje tylko raz w roku, w wigilię Bożego Narodzenia, wykonując tylko jeden ścieg. Powiadają też, że do ukończenia pozostał jej już tylko jeden rękaw, a kiedy go doszyje i koszula będzie gotowa, wówczas nastąpi koniec świata.  

 
 

Źródło: na podstawie S.Góra "Z dziejów Szczelińca i Karłowa", Kraków 2005

Zdjęcie: https://polska-org.pl/ 

 

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Być może

Nie wiem jak mam to ruszyć. I dlaczego. Wbito mnie w ten schemat i kazano trwać. Ale nie mogę. Zrozumiałem to tam, wśród granitowych cieni zimniejszych niż zastrzyk nocy. W tej sztuce, w tym akcie niedoszukiwania się niczego, jestem prawdziwym mistrzem. A jednak czekam na coś. Szukam i próbuje. Każde zderzenie z ich wielkością, potęguje mój zapał by odkryć więcej. By zebrać to, co zazwyczaj pozostawione. Porzucone niczym resztka lub zbytek. A później dodać do siebie i porównać, jeszcze bardziej sumiennie niż ostatnio. I już nie zaprzeczać. Nie mówić nikomu, że to co posiadłem, zawiera się w miarce wiecznego czekania. Bycia w rdzeniu chwili, która nie mogła być bardziej właściwa.